blog o zmianach na lepsze

Abecadło codzienności – A jak Asertywność

<b>Abecadło codzienności – A jak Asertywność</b>

Asertywność zawsze kojarzyła mi się ze słowem „nie”. A przecież za asertywnością kryje się dużo więcej. To nie tylko umiejętność odmawiania, ale przede wszystkim świadomość, że jesteśmy tak samo ważni jak inni, i że też mamy prawo do własnego zdania. To również świadomość swoich mocnych i słabszych stron, a także umiejętność przyjmowania komplementów, jak i słów krytyki. To pokazywanie tego, kim naprawdę jesteśmy i jacy jesteśmy.

 

Naucz się odmawiać

Jak już wspominałam, asertywność zawsze kojarzyła mi się z umiejętnością mówienia „nie”. Problemem osób, które nie potrafią odmawiać jest to, że zawsze mają na głowie zbyt dużo. Na wszystko się zgadzają, a inni bardzo często to wykorzystują. Za to Ci, którzy nie wykorzystują, a zwyczajnie proszą o pomoc czy przysługę, mogą nawet nie zdawać sobie sprawy, że słyszą „tak” tylko dlatego, że druga osoba ma obawy przed powiedzeniem tego, co tak naprawdę myśli.

Asertywność to trudna umiejętność i potrzeba sporo czasu, żeby się jej nauczyć. Osoby, którym brakuje asertywności, są zwykle zbyt uległe. Błędnie myślą, że jeśli ktoś o coś prosi, to wręcz powinny się na to zgodzić. Z dnia na dzień nikt nie stanie się nagle odważny i pewny siebie. Możesz jednak wykonać kilka zadań, które pozwolą lepiej się przygotować do takich trudnych sytuacji i mieć w ręku pewne „narzędzia”, które ułatwią powiedzenie „nie” i pozwolą przestać myśleć, że „powinnaś”.

Jak nauczyć się asertywności

Jak to zrobić?

  • Zaczynając swój dzień wypisz sobie listę spraw, które musisz dziś wykonać. Jeśli to możliwe, określ mniej więcej czas, jaki mogą one zająć. Pamiętaj zarówno o tych rzeczach w pracy jak i poza pracą, jak np. zaplanowanie spotkanie czy wizyta u lekarza. Mając taki ogólny obraz dnia, zobaczysz ile wolnego czasu masz do rozdysponowania na inne czynności.
  • W trakcie dnia aktualizuj swoją listę, jeśli pojawiają się znaczne przesunięcia. Czasem niespodziewanie się coś komplikuje lub pojawia się coś nowego na już.
  • Jeśli ktoś prosi Cię o przysługę czy pomoc, nie musisz od razu przytakiwać. Daj sobie chwilę czasu na zastanowienie, będzie Ci łatwiej przygotować odpowiedź, jeśli nikt nad Tobą nie stoi. Przejrzyj wtedy listę swoich zadań, i zastanów się ile masz czasu na to, żeby komuś pomóc i czy w ogóle jesteś w stanie to zrobić.
  • Upewnij się, że osoba, która prosi Cię o pomoc, zrobiła już wszystko co mogła. Z doświadczenia wiem, że niektórzy napotykając jakiś problem, od razu rozkładają bezsilnie ręce i przychodzą z pytaniami nawet nie podejmując próby, bo wiedzą, że przecież Ty znajdziesz rozwiązanie. Możesz wtedy zasugerować kilka możliwości i poprosić o ich sprawdzenie, a działaj dopiero wtedy, gdy masz pewność, że druga osoba wykorzystała wszystkie znane jej drogi rozwiązania problemu. Inaczej ludzie będą wchodzić Ci na głowę.
  • Mając swoją listę i wiedząc ile masz zadań do zrobienia, masz gotowe argumenty na to, czy jesteś w stanie poświęcić swój czas jeszcze na jakieś inne działania. Oczywiście są wyjątkowe sytuacje, kiedy można nagiąć swoje zasady. Ale jeśli świat się nie wali, to skup się najpierw na swoich zadaniach, a dopiero później na zadaniach dla innych. Odrywanie się co chwile od swoich zajęć też tylko je wydłuża.

Podsumowując! Pomaganie jest fajne, i jeśli tylko możesz to pomagaj. I pamiętaj – asertywność nie oznacza, że jesteś człowiekiem bez serca. Jeśli uświadomisz tej drugiej osobie, że też masz bardzo dużo spraw na głowie, albo coś ważnego po pracy, to nikt się nie obrazi jeśli odłożysz pomoc np. na następy dzień. Ale oni muszą o tym wiedzieć!

 

Naucz się przyjmować słowa krytyki, ale również komplementy

Osoby mało asertywne są na tyle niepewne swojego zdania i swojej wartości, że każda krytyka wbija ich w ziemię i jeszcze bardziej obniża samoocenę. Z drugiej strony natomiast, każdy komplement wprawia je w zakłopotanie, jakby absolutnie nie zasłużyły, żeby usłyszeć miłe słowo. Naucz się przyjmować to, co mówią Ci inni.

asertywność

Jak to zrobić?

  • Zrób listę zadań, w których wykonywaniu czujesz się pewnie i wiesz, że zawsze dobrze Ci wychodzą. Nie muszą to być rzeczy związane tylko z pracą, ale również inne umiejętności i mocne strony, które wykorzystujesz w codziennym życiu. I nie mów, że takich nie ma, bo to przecież niemożliwe 😊. Zapamiętaj dobrze swoje podsumowanie i miej w swojej głowie te wszystkie mocne strony. Jeśli ktoś Cię za którąś z nich pochwali, po prostu podziękuj i absolutnie ich nie neguj, przecież są na Twojej liście! 😉
  • Zrób również listę rzeczy, co do których nie jesteś pewna, że wykonujesz poprawnie i te, których nadal się uczysz. Krytyka nigdy nie jest miła, ale jeśli masz takie słabsze obszary, to poproś o tę krytykę! Wyprzedzając ją, będzie Ci łatwiej jej wysłuchać. Zanim oddasz ostateczny projekt w pracy, poproś kogoś doświadczonego o sprawdzenie i skonsultuj wątpliwe kwestie. Taka krytyka jest łatwiejsza do przyjęcia. Po pierwsze ktoś widzi, że się starasz i będzie miał więcej zrozumienia, a po drugie da Ci konkretne wskazówki co jest nie tak i nad czym musisz popracować. 

Podsumowując! Na dobre słowo zasługujesz tak samo jak inni, a że nikt nie jest mistrzem we wszystkim, to i krytykę czasem trzeba wysłuchać. Uzasadniona może przynieść dużo pożytku, a bezpodstawną po prostu nie należy się przejmować.

 

Asertywność to niełatwa umiejętność. Każdemu z nas zdarzają się sytuacje, kiedy ulegamy innym. Czasem robimy to po prosu dla świętego spokoju, innym razem mamy dobry dzień i chociaż nie przepadamy za daną czynnością, to zwyczajnie chcemy pomóc. Najważniejsze w tym wszystkim to umieć wyznaczyć granice i skłonić innych do ich szanowania. A jeśli już je naginamy, to niech to będzie nasza decyzja, a nie wymuszenie tej drugiej strony. Nie dajmy się wykorzystywać, szanujmy siebie, swoje zdrowie i swój czas.



22 thoughts on “Abecadło codzienności – A jak Asertywność

  • Świetny artykuł! Udało Ci się zawrzeć w nim to co najważniejsze. Bardzo lubię takie konkretne rozwiązania. “Daj sobie czas” biorę sobie szczególnie do serca, bo to właśnie przez presje czasu najczęściej zgadzam się na coś, na co wcale nie mam ochoty.

  • Dobrze jest mieć zdobytą taką umiejętność, ale trzeba też potrafić jej używać. Życie w pewnym stopniu nauczyło mnie tego. Ale właśnie tak jak wiele osób zauważyło trzeba wiedzieć kiedy powiedzieć nie, trzeba wiedzieć czy ktoś chce Nas tylko “wykorzystać“ czy faktycznie potrzebuje Naszej pomocy. Wszyscy wiemy jakie jest teraz społeczeństwo…

    • Niestety czasem trzeba weryfikować wszelkie prośby o przysługi. Nie brak dziś tych leniwych i wygodnych, którzy tylko szukają takich ‘dobrych duszyczek’. Przy tym wszystkim oczywiście trzeba też uważać, żeby nie ocenić nikogo zbyt pochopnie.

  • Brak asertywności to brak poczucia własnej wartości. Ponieważ nie wierzymy w siebie boimy się odrzucenia i boimy sie przyjmowania komplementów. Wprawia nas to w kłopot. Gdy wzrasta w nas poczucie własnej wartości zaczynamy szanować siebie, swoje zdanie, swój czas. Ddoceniamy to, że robimy cos dobrego w przypadku komplementu.

    • Dokładnie tak jak piszesz. Osoby o niskim poczuciu własnej wartości zawsze uważają, że na komplement nie zasługują, bo co one mogą zrobić dobrego… Dlatego trzeba się cały czas uczyć asertywności i jednocześnie doceniać siebie i to, w czym jesteśmy najlepsi. Udowadniać sobie, że możemy znacznie więcej, i że nie jesteśmy gorsi niż inni.

  • Ja kiedyś miałam ogromny problem z mówieniem słowa “nie”. Zawsze starałam się wszystkich uszczęśliwić nie zważając na to, że krzywdę robiłam sobie. Teraz z perspektywy czasu w niektórych sytuacjach z pewnością zmieniłabym zdanie. Człowiek mądrzeje z wiekiem i doświadczeniem.

    • Cały czas się uczymy czegoś nowego z różnych sytuacji, których doświadczamy. Pomaganie i uszczęśliwianie innych jest super, ale i to trzeba robić rozsądnie – na pewno nie kosztem samego siebie. Uszczęśliwianie innych powinno uszczęśliwiać również nas! 🙂

  • Bardzo podoba mi się sugestia by dać sobie czas na odpowiedź, sprawdzić czy nie mam za dużo na głowie i czy przypadkiem osoba prosząca nie jest w stanie sama rozwiązać swojego problemu. Uczę się asertywności, nie jest to łatwa rzecz ani przyjemna, ale z pewnością do nauczenia. Dzięki!

    • Bardzo proszę! 🙂 Jeśli mamy troszkę więcej czasu, to łatwej nam spojrzeć, przeanalizować naszą sytuację i przede wszystkim przygotować argumenty, niż w pośpiechu przytaknąć, a później nie wiedzieć w co ręce wsadzić. Można spokojnie wynegocjować inny wspólny termin niż ‘teraz’ i obie strony będą zadowolone.

  • Zgadzam się w 100% z tym co piszesz. Sama będąc młodszą miałam problemy z asertywnością, bo zwyczajnie bałam się odmówić innym, ale na studiach nauczyłam się asertywności w dużym stopniu, bo zaczęłam weryfikować wszelkie prośby o pomoc.

    • Bardzo dobrze to ujęłaś – trzeba weryfikować czy prośba jest faktycznie prośbą o pomoc, czy próbą wykorzystania i pójścia na łatwiznę. Ci ‘sprytniejsi’ bardzo szybką znajdą w tłumie osobę, które mogą prosić o wszystko i niestety często to wykorzystują.

    • Oj tak! Dlatego w tym byciu grzecznym trzeba czasem uruchomić odrobinę egoizmu. Asertywność polega na kompromisie i wykonywaniu czegoś z korzyścią dla obu stron. Więc w tym wszystkim nie wolno zapominać o sobie, i o swoich potrzebach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *