planowanie miesiąca w bullet journalu
Codzienność

Jak zaplanować miesiąc w bullet journalu?

Pomysłów i inspiracji na bullet journal jest w sieci niezliczona ilość. Od prostych i minimalistycznych, aż po kolorowe i artystyczne. W systemie planowania wg Rydera Carrolla królują dniówki, czyli lista zadań na dany dzień. Tworzone na bieżąco mają pomóc uporządkować codziennie sprawy i zmieścić to, co z głowy wylatuje zbyt szybko! 😉 Jako, że metoda bullet journal jest bardzo elastyczna, u mnie planowanie miesiąca wygląda nieco inaczej. Pokażę Wam z czego korzystam i jak „urządzam” bullet journal w środku.

Wstęp do planowania w bullet journalu

We wpisie o moich początkach z bullet journalem wspominałam, że aktualnie mam dwa notesy. Dziś bohaterem będzie ten różowy, czyli notes z bieżącymi sprawami i codziennymi listami. W tym notesie nie mam spisu treści. Każdy miesiąc mam rozpisany na kilku stronach i tylko z nich korzystam, więc spis treści jest zbędny. Nawet jeśli potrzebuję wrócić do list z poprzednich miesięcy, to każdy z nich ma inny kolor przewodni, więc łatwo mi wszystko w nim znaleźć. Jeśli już wspominam o kolorach, to w każdym miesiącu używam jednego lub dwóch kolorów i czarny cienkopis. Nie lubię jak jest zbyt pstrokato, a z jednym kolorem smutno też nie jest 🙂

Rozpiskę na każdy miesiąc przygotowuję pod koniec poprzedniego miesiąca. Już wiem, ile miejsca potrzebuję na kolejne elementy, więc mogę rozplanować wszystko od razu. Zajmuje mi to wtedy mniej czasu. I chociaż przygotowywanie stron na dany miesiąc to dla mnie frajda i relaks, to wolę zrobić to jednorazowo. Inaczej z braku czasu mogę zostać bez odpowiednich tabelek. To, jaka jest kolejność niektórych elementów zależy od tego, jak układają się dni w miesiącu. Zawsze robię tak, żeby nie marnowały się żadne strony. Zwykle to Codziennik jest tym elementem, który wędruje po różnych miejscach, żeby łatwiej było dopasować resztę.

Planowanie miesiąca w bullet journalu

Każdy miesięczny rozkład w moim bullet journalu zawiera 7 elementów: nagłówek, kalendarz, future log, habit trackery, codziennik, tygodniówki i miesięczny plan dotyczący bloga. Całe przygotowania pokazuję na przykładzie października. Celowo zrobiłam zdjęcia zanim miesiąc się zaczął, żeby pokazać jak to wygląda, zanim zasypię strony planami 😉 Więc po kolei!

jak zaplanować miesiąc w bullet journalu

Nagłówek

Nagłówek z nazwą miesiąca zawsze znajduje się u góry i zawsze w takiej samej ramce. Ładne są takie na całą stronę, ale do tego trzeba talentu i nieco więcej czasu 😉 U mnie jest minimalistycznie i szybko, dzięki małemu nagłówkowi nie ubywa mi stron zbyt szybko!

Kalendarz

Tuż pod nagłówkiem jest kalendarz. Dzięki temu widzę „jak wygląda” miesiąc, przydaje się on również do dalszych tabelek. Początkowo zaznaczałam tu różne wydarzenia, ale później wpisuję je i tak w tygodniówki, więc było to dublowanie zapisków.

Future log

Future log to miejsce, gdzie zapisuję wszystkie wydarzenia, które są zaplanowane na jakiś późniejszy miesiąc. Tutaj mamy plan na październik, wiec wszystko, co wydarzy się w listopadzie lub później ląduje właśnie tutaj. Najczęściej są to wizyty u lekarza, spotkania zaplanowane z dużym wyprzedzeniem lub jakieś ważne zadanie, którym muszę się zająć dopiero za jakiś czas.

Przygotowując dany miesiąc, zawsze zaglądam do poprzedniego future loga i poszczególne rzeczy z listy przypisuję od razu do odpowiedniego dnia. Jeżeli wiem, że np. wizytę u lekarza mam zaplanowaną dopiero na grudzień, to na listopadowym planie, wyląduje ona znowu w future logu. Takie wybiegające mocno w przód pozycje nie zdarzają się często, dlatego nie ma problemu z przepisywaniem ich. Gdyby takich zadań było dużo więcej albo na dużo bardziej odległy czas, wtedy na pewno szukałabym innego rozwiązania na future log, żeby nie przepisywać kilka razy tego samego.

Habit trackery

W moim bullet journalu nie tworzę dużej tabelki do monitorowania kilku nawyków, tylko dla każdego z nich mam osobną małą tabelkę w formie widoku miesiąca. Taka forma sprawdza mi się lepiej z kilku powodów. Po pierwsze, gdy z jakiegoś powodu nie odznaczyłam czegoś na bieżąco, to łatwiej mi przyporządkować daną aktywność widząc dni tygodnia, niż do samego numerku odpowiadającego za dzień miesiąca w wielkiej tabeli. W takim układzie widzę to od razu. Małe tabelki pozwalają też maksymalnie wykorzystać przestrzeń na stronie.

Co miesiąc przygotowuję trzy lub cztery habit trackery. Liczba ta się zmienia, ale odkąd zostałam mamą nie wszystkie z nich mają sens. Jeśli zachodzi taka potrzeba to odpowiednio to modyfikuję. Nie lubię też określenia „nawyki”. Nawyk to coś, co chcemy wyćwiczyć, żeby stało się czymś naturalnym. U mnie są to po prostu pewne aktywności, na których ilości mi zależy. Zamalowuję krateczkę, gdy została wykonana, krzyżyk oznacza, że danej aktywności nie było. Habit trackery w moim przypadku pełnią funkcje małych motywatorów. Ważne, żeby zamalować jak najwięcej dni 🙂 W październiku są cztery habit trackery:

  • Spacery – odkąd zostałam mamą, moim celem jest codzienny spacer z Synkiem. Dużo korzyści zarówno dla niego, jak i dla mnie, więc zaznaczam w ile dni udało nam się wyjść. Im mniej niezamalowanych pól, tym lepiej. Działa bardzo motywująco!
  • Blog – ostatnio pilnuję regularności wpisów. Oczywiście raz idzie lepiej, a raz gorzej, ale staram się tak organizować wolny czas, żeby codziennie poświęcić na bloga chociaż chwilkę i robić małe kroczki do przodu.
  • Angielski/Podcast – w tym habit trackerze monitoruję naukę angielskiego – głównie przy pomocy aplikacji na telefon. Jeśli posłucham jakiegoś wartościowego podcastu, to również to zaznaczam.
  • OK System – ten habit tracker jest nowy, bo dopiero od października wykupiłam karnet OK System. Wybrałam opcję dwa razy w tygodniu zamiast pełnego miesiąca i głównie korzystam z basenu. Tu zamalowanych kratek będzie więc dużo mniej, ale moim celem są wyjścia chociaż raz w tygodniu.

Tygodniówki

To chyba najważniejsza część całego planowania 🙂 Pomimo, że pierwotnym założeniem systemu bullet journal są dniówki, to u mnie ich w ogóle nie ma. Korzystam tylko z tygodniówek, bo dobrze mieć podgląd na cały tydzień, a zadania które wpisuję na listę zwykle nie są bardzo złożone. Moim zdaniem dniówki sprawdziłyby się wtedy, gdy w tygodniówkach znalazłyby się ogólne hasła czy projekty, a w dniówkach ich rozbicie na mniejsze kroki i zadania. W moim przypadku byłoby to chyba przepisanie całej listy, więc dniówek nigdy nie miałam.

Wszystkie zadania, które przyporządkowuję do kolejnych dni oznaczam kolorowym kółeczkiem. Później wg poniższej legendy zaznaczam czy zadanie zostało wykonane, przeniesione czy całkiem z niego zrezygnowałam. Można wprowadzić dużo więcej oznaczeń do poszczególnych zadań – inne oznaczenie dla spotkań, inne dla obowiązków domowych, itd. Można też zastosować kod kolorystyczny, czyli każda kategoria zadań (praca, dom, studia, itp.) mają swój kolor. Takiej legendy nigdy nie umieszczam w bullet journalu, tym razem znalazła się w nim na potrzeby tego wpisu i akurat wolne było miejsce, w które idealnie się wpasowała 🙂

planowanie miesiąca - tygodniówka

Każdy tydzień mam na jednej stronie. Za pierwszym razem przygotowałam tydzień na dwóch stronach, ale taki układ mi się nie podobał i dużo miejsca zostawało pustego. Jedna strona w zupełności mi wystarcza, wszystkie zadania mieszczą się bez problemu. Oczywiście docelowo jest ich więcej, niż widać na poniższym zdjęciu 🙂

Planowanie zadań na cały miesiąc

Robiąc plany na cały miesiąc trzymam się pewnego schematu, żeby o niczym nie zapomnieć:

  • Urodziny, imieniny i święta – to zawsze wpisuję jako pierwsze, bo daty są znane i w tym przypadku na pewno się nie zmienią 😉
  • Rachunki, maile, sprawy urzędowe, aktualizacja ogłoszeń – ogólnie są tu wszystkie ważniejsze sprawy „administracyjne” – część z nich powtarza się co miesiąc, inne pojawiają się raz na jakiś czas.
  • Future log – analizuję future log z poprzedniego miesiąca i wszystkie zadania przyporządkowuję do odpowiednich dni

tygodniówka w bullet journalu

  • Wizyty lekarskie, spotkania – w momencie planowania miesiąca, większość tego typu pozycji jest w future logu, kolejne dochodzą zwykle już w trakcie miesiąca
  • Domowe obowiązki – nie zapisuję nigdy obowiązków typu pranie, czy odkurzanie, bo tych rzeczy zrobić nie zapomnę – je widać 😉 Zapisuję większe porządki jak np. mycie okien, odmrażanie lodówki. Takie, które robi się rzadziej i zajmują nieco więcej czasu. Muszę na nie zaplanować odpowiedni dzień, bo np. będąc sama z dzieckiem w domu nie jestem w stanie ich wykonać.
  • Zamówienia – „grubsze” zakupy, czyli np. ubrania dla Synka, coś do domu lub jakaś dłuższa lista rzeczy. Ogólniej wszystko to, czego muszę poszukać dłużej niż 5 minut 🙂
  • Plany związane z blogiem – planuję dni publikacji blogowych wpisów, a przede wszystkim czas na ich napisanie 🙂

planowanie miesiąca w bullet journalu

Codziennik

Zasadę codziennika tłumaczyłam we wpisie z pojęciami dotyczącymi bullet journalu. O tym, co zapisuję w moim codzienniku pisałam już tutaj. Obecnie nic się nie zmieniło poza tym, że odkąd mam Synka, moje dni wyglądają dość podobnie, co nie znaczy, że nudno! 🙂 Z każdego dnia wyciągam jakąś myśl, albo wyjątkową-zwykłą chwilę, żeby pamiętać ją na dłużej.

Ilość miejsca na codziennik zależy od miesiąca, ale nigdy nie jest to mniej niż jedna strona. Jako, ze ostatnim dniem października był czwartek, na codziennik mogłam przeznaczyć nieco więcej miejsca. Mogłam go również umieścić przed tygodniówkami. Wtedy zająłby jedną stronę, ale po tygodniówkach byłoby puste miejsce. Dlatego zawsze wcześniej analizuję układy i wybieram ten najkorzystniejszy.

tygodniówka i codziennik w bullet journalu

Kalendarz z planem blogowym

Ostatnie strony danego miesiąca to mój blogowy plan. Na niego przeznaczam zawsze dwie strony. Jest to widok miesiąca w dużej wersji 🙂 Na początku wpisuję tutaj niestandardowe święta. Mogą one być inspiracją do jakiegoś wpisu albo napisany już wpis można fajnie z takim świętem połączyć. Przydają się też czasem do postów na Facebooka czy Instagram. Nie korzystam z nich często, ale niektóre są całkiem ciekawe. W tak przygotowanym kalendarzu planuję blogowe wpisy i posty w social mediach. Zasady planowania w kalendarzu blogowym były co miesiąc inne w ostatnim czasie. Co rusz coś mi nie pasowało, coś się nie sprawdzało. W chwili pisania tego wpisu mam już zaplanowany listopad i jest lepiej niż dotychczas 🙂 Jeśli nic się nie zmieni, to za jakiś czas podzielę się z Wami moim sposobem na planowanie postów, ale póki co trochę jeszcze potestuję! 🙂

planowanie miesiąca na blogu w bullet journalu

 

Strasznie dużo się rozpisałam o tym moim planowaniu miesiąca. W praktyce zajmuje to bardzo mało czasu i sprawdza mi się dobrze już od kilku miesięcy. Za jakiś czas może poeksperymentuję z wyglądem stron, może coś pozmieniam, może wprowadzę nowe strony. Wszystko zależy od tego, jak zmienią się moje potrzeby. Póki co, zależy mi, żeby nie zajmowało mi to ekstremalnie dużo czasu. Ten wolny tylko dla siebie mam mocno ograniczony, a muszę (chcę!) w nim zmieścić jeszcze czas na nowe wpisy, basen i inne przyjemności 🙂

Napiszcie w komentarzu kto prowadzi bullet journal i dajcie znać, czy takie wpisy są dla Was przydatne! O czym jeszcze chcielibyście poczytać? 🙂

2 komentarze

  • Pani Espresso

    Prowadzę bujo, aktualnie w systemie tygodniowym, ale mam zamiar niebawem wrócić do systemu dziennego laczonego z typowym kalendarzem (Moleskine lub inny, jeszcze klamka nie zapadła ostatecznie) 🙂 Pozdrawiam i zapraszam do mnie na świeży wpis o bujo dla mam 🙂

    • Cztery Listki

      Najlepiej wybrać taki system, jaki w danej chwili się sprawdzi 🙂 ja póki co minimalistycznie, ale ostatnio kusi mnie żeby poeksperymentować bardziej z rozkładówkami – żeby nadal było prosto i niezbyt czasochłonnie, ale jednak inaczej 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *