cztery miesiące z niemowlakiem
Mamą być

Mały Człowiek w domu, czyli czwarty miesiąc z niemowlakiem!

Mamy to! Kilka dni temu wybiło w kalendarzu 4 miesiące z naszym Synkiem. Odkąd mam małe dziecko w domu, z jednej strony chciałabym, żeby nasz Maluszek nie rósł tak szybko, żebym mogła jeszcze długo tulić takiego małego (jeszcze lekkiego! 😉) dzidziusia. Z drugiej strony, już nie mogę się doczekać kolejnych etapów jego rozwoju, rozszerzania diety, kolejnych nowych umiejętności.

Co nowego w czwartym miesiącu z niemowlakiem?

A no dzieje się! 🙂 Wszystko to, co nasz Synek zaczynał trenować już w trzecim miesiącu, teraz już ma dość ładnie opanowane. Pięknie i precyzyjnie łapie zabawki i potrafi się nimi na chwilę zająć. Oczywiście większość z nich ląduje w buzi. Mokre są i zabawki i ręce i body… ślinienie się to czynność opanowana do perfekcji 😉 Jest też bardzo silnym dzieckiem i w ostatnim czasie nauczył się podnosić główkę z pozycji na plecach. I chyba mu się to bardzo podoba, bo dźwiga ją non stop do góry. A jak się mu poda ręce, to już w ogóle siłownia na całego 😉

Pozycja na brzuszku to teraz chyba jego ulubiona, jeszcze trochę niezdarnie, ale powoli z tej pozycji sięga też po zabawki i jak mama nie patrzy, to przewraca się na plecy i wtedy „wzywa” kogoś, bo na brzuszku jednak było fajniej. Z pleców na brzuszek jeszcze nie potrafi, ale zrobił już pierwsze „kroki”  w tym kierunku i przewraca się na boki. To pozwala mu sięgnąć po zabawki, które uciekły mu nieco dalej. Przeszkodą do przewrotu na brzuszek jest ręka, ale za jakiś czas może wymyśli, co z nią zrobić 😉 Na wszystko przyjdzie odpowiedni czas!

Miłe i mniej miłe niespodzianki dla mamy!

Czwarty miesiąc to również czas niespodzianek dla mamy! 😉 Prezentami były trzy przespane prawie w całości noce. Za słowem przespane kryje się opuszczenie jednego posiłku – albo tego około północy, albo tego tuż nad ranem. Dwie z nich to był sen od momentu położenia wieczorem koło 19 do ok 6 rano, a trzecia przespana noc była kilka dni temu, w wersji jeszcze fajniejszej dla mnie! Pobudka na drugą kolację była koło 23, a rano dopiero o 8.20!!! I takie nocki to ja rozumiem 😉

Ale żeby nie było, że jest tak idealnie, to mieliśmy również tydzień, kiedy nasz Synek trochę „się popsuł” 😉 Zaczęło się noc przed zmianą czasu (więc ciężko to na tę zmianę zrzucić) i trwało około tydzień. Drzemki dzienne zrobiły się bardzo krótkie, więc snu w dzień było niezbyt dużo. Nagle też zupełnie poprzestawiały się godziny, kiedy budził się na jedzenie. I z godzin około północy, zmieniło się na 21-22, a poranne jedzenie z 6-7 na 4.

Dla mnie nieco mniej korzystnie, ale jak to ja – nie narzekam! Bo mimo wszystko jedna pobudka w nocy, z tymi wieczornymi i porannymi w przyzwoitych godzinach, to i tak moim zdaniem jest świetny wynik. I nawet jak się to trochę przesuwa, w mniej przyjazne dla mnie godziny, to i tak każdego dnia jestem wdzięczna, że tych pobudek jest tylko tyle. W końcu pozytywne myślenie i szukanie wszędzie pozytywnych stron, to też mój sposób na ułatwianie sobie życia z dzieckiem!

Jak przetrwaliśmy zmianę czasu?

Wracając jeszcze do zmiany czasu, to nie przygotowywaliśmy się do niej w żaden sposób. Wiem, że są sposoby żeby troszkę wcześniej już zacząć przestawiać dziecko, ale my ich nie stosowaliśmy. Dlaczego? Ano dlatego, że myśląc o zmianie czasu, jakoś nie przyszło mi do głowy, że wpłynie to przecież na naszego Synka 🙂 Jak już to do mnie dotarło, to też się nie martwiłam, bo nasz Synek wstawał zwykle koło 9, więc nawet zmiana na godzinę wcześniej nie byłaby bardzo bolesna 🙂 I tak w sumie się stało, zbiegło się to też z tym gorszym tygodniem. Najpierw mocne przesunięcie nawet o 2 godziny, rano wstawał tuż po 7, ale później stopniowo doszliśmy do wersji „na stary czas”, a teraz już wraca do normy i śpimy do 9 🙂

Powtórka z „rozrywki” i debiuty niemowlaka!

W czwartym miesiącu życia naszego Synka mieliśmy kolejne szczepienia. Czyli powtórka, choć rozrywka to wątpliwa 🙂 Na szczęście poszło szybko! Co prawda był płacz i łzy, ale od razu nadeszło pocieszenie w postaci ramion taty. Ale co najważniejsze, to dobry humor później dopisywał jak zwykle.

Z debiutów, mamy za sobą uczestnictwo w imprezie urodzinowej. Dzieci było całkiem sporo, ale nasz Synek był najmłodszy, jak i również najspokojniejszy 🙂 Nikogo się nie bał, obserwował cały wieczór, co się wokół niego dzieje. Liczyliśmy się z tym, że może potem trochę odreagować ilość bodźców w nocy i budzić się co chwilę, ale nic takiego się na szczęście nie wydarzyło. Jedynie co, to uciął sobie drzemkę chwilę przed 19 i w konsekwencji poszedł dużo później spać, a w nocy pobudka była o innej porze. Ale z tym się liczyłam i cóż, wstałam kiedy było trzeba! 😉

 

Przed nami piąty miesiąc z naszym Synkiem, ciekawe jakie nowości nam przyniesie 🙂 A jak było u Was? Podzielcie się w komentarzu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *