BLW czy tradycyjne rozszerzanie diety
Mamą być

Tradycyjne rozszerzanie diety czy metoda BLW – co wybrać?

Rozszerzanie diety to proces, w którym stopniowo zmniejszamy ilość posiłków mlecznych na rzecz wprowadzenia posiłków stałych. Niektórzy rodzice na samą myśl o rozszerzaniu diety odczuwają stres, inni szykują się na ekscytującą przygodę. Często zastanawiają się, którą metodę rozszerzania diety wybrać, czy BLW czy może pozostać przy tradycyjnym modelu? Która metoda jest lepsza i dlaczego?

Zanim miałam swoje dzieci to rozszerzanie diety kojarzyło mi się głównie z kaszkami, zaraz za kaszkami były słoiczki. To chyba dlatego, że od tych produktów uginają się sklepowe półki i nawet jeśli temat mnie nie dotyczył, to te produkty po prostu znałam. Takie rozszerzanie diety obserwowałam wtedy, za to dziś, dużo się mówi również o BLW. Co tak naprawdę kryje się za tymi metodami?

Tradycyjne rozszerzanie diety – z czym to się je?

Rozszerzając dziecku dietę w tradycyjny sposób, karmimy dziecko łyżeczką. Nie ma przeciwskazań, żeby od początku wprowadzić różne konsystencje posiłków. W praktyce jednak zwykle zaczyna się od pokarmów o gładkiej konsystencji, później przechodzimy do grudek, żeby na końcu wprowadzić produkty w kawałkach. Taka kolejność też wydaje się być najbardziej intuicyjną – od najmniejszych kawałków do największych.

Zalety:

    • Rodzic obsługujący łyżeczkę prawdopodobnie nie zrobi takiego bałaganu, jak gdyby trzymało ją dziecko.
    • Dziecko prawdopodobnie zje więcej, chociaż to jest zaleta głównie dla naszych rodzicielskich głów. To my cieszymy się wtedy, gdy dziecko zjada duuużo. Ale takie małe, na początku rozszerzania diety naprawdę nie musi zjeść dużo 😉
    • Tradycyjna, czyli prawdopodobnie bardziej znana, więc często dla rodziców wydaje się być bezpieczniejsza.

Wady:

    • Karmiąc dziecko nie ma za bardzo możliwości zjeść własnego posiłku. Chociaż patrząc na niektóre mamy, to mam wrażenie, że mają dodatkowe pary rąk 😉
    • Dziecko nie ma możliwości poznać faktury i wyglądu poszczególnych produktów, bo dostaje mix różności.
    • Trzeba przygotować posiłek specjalnie dla dziecka, bo my dorośli raczej nie jadamy posiłków w takiej formie.

BLW czy tradycyjna metoda rozszerzania diety

Na czym polega metoda BLW?

Metoda BLW (Baby Led Weaning) zakłada, że procesem odstawiania się dziecka od posiłków mlecznych i wprowadzania nowych pokarmów steruje dziecko. Od początku dajemy dziecku możliwość samodzielnego jedzenia i poznawania pokarmów o różnej konsystencji, pomijamy etap karmienia łyżeczką. My proponujemy dziecku posiłki – oczywiście odpowiednio przygotowane, żeby ułatwić samodzielne jedzenie – a dziecko decyduje czy coś zje i ile tego zje.

Zalety:

    • Dziecko szybciej uczy się samodzielności.
    • Posiłki dziecka wyglądają tak samo jak posiłki rodziców.
    • Rodzic może w tym samym czasie jeść swoją porcję obiadu, dziecku tylko pomóc w razie potrzeby. Ja jako mama, widzę tu dodatkową zaletę w postaci oszczędności czasu.
    • Dziecko ma możliwość poznawania nie tylko różnych smaków, ale i faktury jedzenia, kolorów, kształtów.
    • Przy metodzie BLW kawałki zwykle pojawiają się już od pierwszych posiłków, więc dziecko szybciej uczy się gryźć.

Wady:

    • Niestety spory bałagan. Taki maluszek uczący się jeść dużo jedzenia rozrzuca, rozmazuje na blacie krzesełka albo wciera sobie we włosy 😉
    • Trudno określić ile dziecko zjadło. Część posiłku może jest w brzuszku, ale sporo też pewnie na podłodze, na dziecku czy w fartuszku.
    • Chociaż metoda BLW jest w Polsce już od wielu lat, to nadal dla niektórych jest czymś nowym, nieznanym. Szczególnie członkowie starszych pokoleń mogą być w szoku widząc formę podawanych posiłków.

Tradycyjne rozszerzanie duety czy BLW

Która metoda jest lepsza i dlaczego?

Lepsza jest ta, która bardziej odpowiada rodzicom! BLW ma sporo zwolenników, jest coraz bardziej popularna i rodzice chętnie decydują się na rozszerzanie diety tą metodą. Ale tradycyjne rozszerzanie diety poprowadzone we właściwy sposób (podawanie różnych konsystencji, nie odwlekanie zbytnio podawania kawałków) jest również bardzo dobrą metodą. Co ciekawe, kiedy ostatnio zadałam pytanie na moim profilu na Instagramie o to, dlaczego rodzice wybierają tradycyjną metodę, to odpowiedziami były nie argumenty za tą metodą, a to, dlaczego nie zdecydowali się na BLW. I wiecie jakich było najwięcej? Że rodziców powstrzymuje strach. To nie jest więc tak, że wybieramy jedną metodę, bo druga jest wg nas zła. Decydują o tym inne czynniki, a zdarza się i tak, że rodzice zaplanują jedną metodę, ale już w pierwszych dniach rozszerzania diety okaże się, że dziecko ma gdzieś nasze plany i chce jeść w inny sposób.

“BLW to moda” i “dlaczego jeszcze nie dałaś nic w kawałku?”

I jako, że nie zawsze tak naprawdę mamy wpływ na to, jaka metoda zagości przy naszym stole, mamy różne sytuacje, to nie podoba mi się krytykowanie jednej metody przez zwolenników tej drugiej. Nie rzadko spotykam komentarze typu “Daj dziecku papki, a nie wydziwiaj, bo BLW to głupia moda”, aż po drugą stronę, gdzie na każde pytanie odnośnie tradycyjnego rozszerzania diety, zamiast odpowiedzi na zadane pytanie pojawia się lawina komentarzy “Spróbuj BLW”, “Dlaczego jeszcze nie dałaś nic w kawałku”, których jedyny wydźwięk jest, że oczywiście “powinnaś”.

Twój wybór jest dobry, jeśli jest odpowiedni dla Ciebie!

Można poinformować drugą stronę o zaletach czy wadach konkretnej metody, ale chociaż ja jestem #teamBLW, to jestem ostatnia do namawiania na siłę. Czym innym jest przekazanie swojej wiedzy, a czym innym dawanie nieproszonych rad. I co najważniejsze, nigdy nie znamy dokładnej sytuacji drugiej strony.

Może rodzice boją się podać coś w innej postaci niż gładka papka i podanie czegoś innego wiązałoby się z ogromnym stresem już na samym początku? Dietę rozszerzamy co prawda dziecku, ale rodzic też musi czuć się komfortowo z tym co robi. Inaczej cała przyjemność z posiłku zamieni się w podskakiwanie z krzesła za każdym razem, jak dziecko weźmie do buzi większy kawałek. A może rodzic tak bardzo lubi porządek, że nie jest w stanie zaakceptować bałaganu? Może w domu jest jeszcze 2 innych dzieci i po prostu nie może sobie pozwolić na taki bałagan? A może rodzic nie uważa metody BLW za modę i zwyczajnie podoba mu się taki sposób i chce spróbować? Możemy wymienić się opiniami, ale pozwólmy rodzicom zdecydować, co jest dla nich lepsze. Nawet jeśli ich “lepsze” jest inne niż nasze!

Posiłek powinien być przyjemnością, a przy stole powinna być fajna atmosfera. W obu metodach najważniejsza jest zasada: my decydujemy co dziecko zje, a dziecko decyduje czy i ile zje. Zaufanie dziecku, że porcja jaką zjadło jest dla niego odpowiednia nie zawsze jest łatwe (szczególnie, gdy dziecko je mniej niż nam się wydaje, że powinno jeść). Ale jest najlepszą drogą do budowania dobrych nawyków żywieniowych i dobrej relacji z jedzeniem.

2 komentarze

  • MisiaPysia

    Najsensowniej jest chyba postrzegać słoiczki i BLW nie jako alternatywy, ale jako kolejne etapy rozszerzania diety. Nasza córcia była już mocno zainteresowana jedzeniem, ale nie siedziała jeszcze superstabilnie i bardziej złożonymi konsystencjami się na początku po prostu krztusiła. Uznaliśmy, że nie ma sensu jej męczyć, a rozszerzanie zaczęliśmy od marchewki i potem jabłuszka ze słoiczków hippa. Na wprowadzanie BLW przyszedł czas dopiero chwilę później.

    • Cztery Listki

      Tyle, że BLW to nie jest etap. BLW często mylnie jest kojarzone, że BLW = kawałki, a to nie jest tak. To filozofia rozszerzania diety polegająca na tym, że dziecko je od początku samodzielnie i może jeść zarówno kawałki jak i papki. BLW nie wyklucza słoiczków, chociaż pewnie pojawiają się rzadziej niż przy tradycyjnym rozszerzaniu diety. Ale wystarczy dziecku dać zawartość słoiczka do samodzielnego jedzenia i to jest BLW, każdą “papkę” można podać stosując BLW, np. zupy krem też są “papkami”. W BLW chodzi o samodzielność właśnie. A Wasze podejście brzmi super, najważniejsze to obserwować dziecko i odpowiadać na jego potrzeby.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *